Praca wakacyjna w firmie leasingowej

Dobrze pamiętam wakacje między drugą, a trzecią klasą technikum budowlanego. To wówczas postanowiłem, że w przeciwieństwie do moich znajomych nie zamierzam spędzić dwóch miesięcy na imprezowaniu i siedzeniu przed komputerem.

Zatrudniłem się w firmie oferującej leasing pracowniczy

leasing pracowniczyMiałem to szczęście, że byłem uczniem budowlanki. Pozwoliło mi to na dostęp do wielu miejsc, do których normalnie nie miałbym co nawet startować. Nie sądziłem nawet, że leasing pracowniczy w moim mieście cieszy się tak dużym powodzeniem na budowach. Praktycznie codziennie na jakimś placu budowy potrzebny był dodatkowy pracownik, nawet nieprzeszkolony. Ponieważ wiedziałem to i owo na temat tej branży, moja stawka godzinowa była nieco wyższa. Od razu zacząłem liczyć sobie, jak dużo zarobię na koniec wakacji. Praktycznie przez cały czas jeździłem od budowy do budowy i ciężko pracowałem na swoje pieniądze. Okazało się, że leasing pracowniczy jest dla mnie naprawdę opłacalny – gdy zobaczyłem swoją wypłatę na koniec pierwszego miesiąca pracy myślałem, że ktoś się pomylił. Okazało się, że dostałem premię za to, że tak często byłem pod telefonem, gdy byłem potrzebny. Wszystko w te wakacje szło świetnie – pracodawcy uważali mnie za doskonałego pracownika, tymczasem agencja pracy, która mnie zatrudniała płaciła na czas i na okrągło zlecała mi kolejne zadania. Nie mogłem narzekać dosłownie na nic – wszystko w mojej pracy mi się podobało. Nie mogłem się doczekać wyjścia ze szkoły, gdy to będę mógł rozpocząć pracę tego typu na pełen etat.

W kolejne wakacje zwróciłem się dokładnie do tej samej firmy. Docenili moją lojalność – już na wstępie otrzymałem wyższą stawkę niż miałem poprzednio. Zapewnili mnie, że i w te wakacje pracy dla mnie również na pewno nie zabraknie.